Koszty Utrzymania Samochodu w Irlandii

Zainteresowały mnie ostatnio koszty utrzymania samochodu w Irlandii i znalazłem taką oto stronę (po angielsku). Polecam zestawienie, wydaje się być rzeczowe. Warto jedynie zwrócić uwagę na koszt parkingu, który został oszacowany na niemal 4000 EUR rocznie, więc autorzy pewnie założyli parkowanie auta w centrum 5 razy w tygodniu na płatnym parkingu – sugeruję wziąć jednak pod uwagę jak takie założenie ma się do naszego sposobu używania auta.

Tak czy inaczej koszt “stojącego” auta (Band C) w okolicach 150 EUR miesięcznie (nie licząc utraty wartości pojazdu z wiekiem) nie wygląda optymistycznie.

Czytaj dalej


Ciąża w Irlandii – cz. 5: Kolejna Wizyta u GP

Wiadomo czyja kolej ;-)

Następna wizyta u GP

30 tydzień ciąży to kolejna wizyta u GP. Trwa ona bardzo krótko, oczywiście badanie moczu i mierzenie ciśnienia, ważenie, sprawdzenie ułożenia dziecka (czy jest już ustawiony głową w dół). Mnie pani doktor bardzo zachęcała do znieczulenia podczas porodu, a także do przyłączenia się do “Breast Feeding Group”, czyli grupy edukacyjno-towarzyskiej dla kobiet chcących karmić piersią.

Czytaj dalej


Ciąża w Irlandii – cz. 4: Szpital i „Krzywa Cukrowa”

Tradycyjnie, pisze żona!

Następna wizyta w szpitalu i “krzywa cukrowa”

Następna wizyta odbywa się około 28 tygodnia ciąży. W moim przypadku był wykonywany GTT (“Glucose Tolerance Test”, po polsku tzw. “krzywa cukrowa”). Nie wszystkim kobietom robią te badania, ja zostałam zakwalifikowana, ponieważ w wywiadzie wyszło, że mam historię cukrzycy w rodzinie. To było jedyne dodatkowe badanie na jakie się “załapałam”, więc być może jeśli w wywiadzie wyjdzie więcej czynników ryzyka to wykonują też inne badania, np. USG genetyczne, tarczycę.

Wracając do wizyty – GTT polega na tym, że nie można nic jeść ani pić od godziny 20:00 dnia poprzedniego, następnie na 07:30 przyjeżdża się do szpitala, pobierają krew – najpierw na czczo (nie z palca, tylko z żyły! :-( ), następnie dają do wypicia bardzo słodki napój (Lucozade) i najpierw po godzinie, a później po dwóch pobierają krew. W tym czasie oczywiście dalej nie można nic jeść ani pić. Później dają bon na małą przekąskę, więc po tej całej “męczarni” schodzi się na śniadanie do stołówki szpitalnej – jeśli ktoś jest głodny rano tak jak ja :-) (potwierdzam! – mąż ;-) ) to lepiej mieć dodatkowo jakąś swoją kanapkę.

Podczas któregoś z tych testów pobierają też krew żeby zrobić morfologię. Następnie sprawdzają mocz i mierzą ciśnienie. Później rutynowa wizyta u lekarza, która trwa może 3 minuty. Ekspresowe USG brzucha, pytanie czy dziecko się rusza, sprawdzenie tętna płodu. Tyle.

Czytaj dalej


Ciąża w Irlandii – cz. 3. Pierwsza Wizyta w Szpitalu

Ponownie pisze żona:

Pierwsza wizyta w szpitalu

Ok. 12 tygodnia ciąży udajemy się na wizytę do szpitala, w którym będą się odbywały wszystkie kolejne badania, szkoła rodzenia, poród itp.

Na początek położna zabiera świeżo upieczoną mamę na wywiad do osobnego pomieszczenia. Tam waży i mierzy oraz zadaje mnóstwo, mnóstwo pytań dotyczących stylu życia, dolegliwości, przyjmowanych leków lub tabletek antykoncepcyjnych, chorób genetycznych w najbliższej rodzinie, chorób dziedzicznych, warunków mieszkaniowych itp. Szpital Rotunda, w którym ja zdecydowałam się rodzić, jest szpitalem klinicznym dlatego też położna zaproponowała mi udział w badaniach – jedne z nich polegały na wypełnianiu ankiety (“Mammi study”) oraz drugie, troszkę bardziej inwazyjne, polegały na wykonaniu EKG 3 razy w czasie ciąży (15, 22, 28 tydzień) – zajęło to dodatkowe 15 min, ale zawsze odbywało się gdy byłam w szpitalu na wizycie więc miałam zajęte ‘okienka’. Plusem tych drugich badań było też to, że zawsze szłam na początku do lekarza, tak to załatwiali żeby mi było wygodnie.

Wracając do pierwszej wizyty w szpitalu: po wywiadzie z położną idzie się oddać mocz i zmierzyć ciśnienie, a następnie oddać krew (robią morfologię krwi + badania na HIV, kiłę, różyczkę, ospę wietrzną i WZW typu B). Morfologia jest powtarzana w 28 tygodniu ciąży, natomiast u mnie żadnego z pozostałych testów nie powtarzali. Nie jestem też pewna, czy sprawdzają też przeciwciała IgM, ale raczej są to tylko IgG. No i rzecz jasna, sprawdzają grupę krwi. Mój czynnik Rh jest dodatni, więc nie wiem jak wyglądają procedury przy ujemnym – przy dodatnim oczywiście nie ma ryzyka konfliktu serologicznego. Następnie przyjmuje lekarz ginekolog, który robi USG (sprzęt dość kiepski w porównaniu z tym który mieli w Polsce, z tym że w Polsce byłam tylko prywatnie, nigdy na NFZ), po czym daje wydruk zdjęć dziecka i objaśnia wyniki.

Po pierwszej wizycie trzeba iść i zarejestrować się na dwie kolejne – USG połówkowe ok. 20 tygodniu ciąży oraz rutynowa wizyta w 28 tygodniu ciąży. Minusem tutejszej opieki zdrowotnej z mojego punktu widzenia jest brak regularnego badania krwi (morfologia), robią to tylko raz w czasie ciąży – na pierwszej wizycie, a moim zdaniem to za mało. Ponieważ często bywałam w Polsce w dwóch pierwszych trymestrach, tam robiłam sobie morfologię. Skusiłam się też na kilka dodatkowych USG, w tym genetyczne (między 11-14 tygodniem ciąży).

Na pierwszej wizycie, w czasie wywiadu z położną dostaje się też informacje i propozycję zapisania się do szkoły rodzenia. Darmowa szkoła rodzenia to sześć zajęć (pierwsze w 22 tygodniu ciąży, a kolejne pięć po 30 tygodniu ciąży), na które warto zapisać się od razu po wizycie, ponieważ później może nie być miejsc.

Czytaj dalej


Ciąża w Irlandii – cz. 2: Pierwsza Wizyta u GP

Ponownie oddaję głos małżonce:

Pierwsza wizyta – GP

Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu – GP – jest za darmo w ramach “antenatal care” (opieki w czasie ciąży), najlepiej udać się tam jak najszybciej, ponieważ dopiero GP wysyła list do szpitala, gdzie odbędzie się pierwsze USG i właściwe badanie ciążowe. Im później się do niego wybierzemy, tym dłużej będziemy czekać na swoje pierwsze USG w szpitalu – ja miałam to szczęście, że zrobiłam je sobie wcześniej prywatnie, będąc w Polsce.

Oto co dokładnie dzieje się u GP:

  • pobranie moczu (sprawdza hcg)
  • ważenie
  • mierzenie
  • ogólne badanie internistyczne (brzuch)
  • zalecenie przyjmowania kwasu foliowego

GP pyta też czy pacjentka ma jakieś preferencje co do szpitala, w którym chce mieć dalsze badania i rodzić. Ja akurat takowych nie miałam, dlatego zdałam się na jego sugestie, dopiero później zrobiłam “wywiad” i okazało się, że szpital (Rotunda Hospital) ma całkiem dobre opinie.

Czytaj dalej


Ciąża w Irlandii – cz. 1: Informacje Ogólne

Dziś pierwszy z serii wpisów poświęconych temu jak wygląda ciąża w Irlandii.

Jako że zdarzyło nam się – mi i żonie – w ostatnich miesiącach poznać temat z pierwszej ręki, nie było nam trudno zauważyć, że w Internecie ciężko znaleźć szczegółowe informacje dotyczące przebiegu ciąży w Irlandii. Postanowiliśmy uzupełnić tę lukę, czego efektem będzie ładnych kilka wpisów autorstwa mojej żony.

Bez zbędnego rozpisywania się oddaję jej głos:

Garść informacji ogólnych

Z tego co się orientuję, jest kilka opcji prowadzenia ciąży w Irlandii (“combined care”), ale ja jako nieobeznana w temacie poszłam najprostszą możliwą drogą – na początek do lekarza pierwszego kontaktu (opcja “GP – hospital”). Polega to na tym, że część wizyt jest u lekarza pierwszego kontaktu (GP) – pierwsza wizyta, a potem wizyty w 24 i 30 tygodniu ciąży – a część w szpitalu – ok.12 (w moim przypadku był to 15), 20 (u mnie 22), 28 i 32 tygodnia ciąży.

Tzw. “karta ciąży” znajduje się w szpitalu. W niej znajdują się wszystkie wyniki badań i USG, cała dokumentacja, aż do porodu. Z tego co wiem to w Polsce kobiety noszą taką kartę zawsze ze sobą, tutaj nie ma takiej potrzeby. Jednak wyniki badań można dopiero obejrzeć na kolejnej wizycie, np. morfologię krwi – dla mnie nie było z tym problemu, jednak niektóre kobiety wolą mieć je od razu. Jeżeli wyniki wyjdą nieprawidłowe lub zagrażające zdrowiu, wtedy dzwonią ze szpitala, jeżeli milczą – znaczy że wszystko jest w porządku :-)

Tyle na początek – w kolejnych częściach będę pisać konkretnie o tym jak „krok po kroku” wygląda ciąża w Irlandii, co się dzieje podczas kolejnych wizyt, na co zwracać uwagę i co mnie zaskoczyło – tak na plus, jak i na minus.

Czytaj dalej


Irlandzkie mity. Mit trzeci: bankomaty.

Trzeci mit wydawał mi się dość absurdalny od samego początku, ale myślę, że i tak warto o nim wspomnieć.

Bankomaty są rzadkością i popularniejszy jest Cash Back

Kilkukrotnie spotkałem się w Internecie z informacją, że bankomaty są w Irlandii stosunkowo “rzadko” rozsiane w przestrzeni publicznej (czyt: w ścisłym centrum co kilkaset metrów, a poza nim czasami ciężko coś znaleźć), a popularne jest korzystanie z wypłaty gotówki przy okazji płacenia kartą za zakupy (“Cash Back”). Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że to bzdura. “Na oko” mogę powiedzieć, że bankomatów jest mniej niż w Polsce, ale nigdy jeszcze nie miałem problemu ze znalezieniem jakiegoś – jeśli nawet nie ma ich “na ścianach” budynków, to dość często znajdują się one w sklepach niektórych sieci). Nigdy też nie zauważyłem, by ktoś w kolejce przede mną (na osoby za mną nie zwracam już uwagi ;-) ) korzystał z Cash Back.

Czytaj dalej


Opady w Irlandii

Jak obiecałem w jednym z poprzednich wpisów, pora spojrzeć na temat opadów w Irlandii od nieco bardziej “rzeczowej” strony, z mapkami i wykresami. Trochę z perspektywy całego kraju i trochę z punktu widzenia stolic (obie stolice są jednymi z bardziej suchych miejsc w kraju). Tak więc, po kolei:

Opady w Irlandii

tumblr_inline_ne213ljXNt1qfzlpj

Jak widać w Irlandii dominują tereny z roczną sumą opadów w przedziale 800 – 1200 mm, a sam Dublin znajduje się w obszarze, gdzie ta wartość nie przekracza 800 mm. Ze względu na “szerokie przedziały” warto jednak doprecyzować, że w większości wschodniej części kraju ilość opadów mieści się w przedziale 750 – 1000 mm [1].

Opady w Polsce

tumblr_inline_ne214eu0561qfzlpj

W Polsce dominuje przedział 550 – 700 mm.

Opady miesięczne w Irlandii (Dublin)

tumblr_inline_nes9dvKOoD1qfzlpj

W Dublinie jak już pada, to “konkretnie”, ale nie pada wcale dużo częściej niż w Polsce, co widać po ilości dni z opadami w każdym miesiącu [3].

Rozpatrując to w ujęciu rocznym – średnia ilość dni w roku z opadami (więcej niż 1 mm opadów) w Irlandii to od 150 dni na wschodzie i południowym-wschodzie, do 225 dni w niektórych lokalizacjach na zachodzie [1].

Opady miesięczne w Polsce (Warszawa)

tumblr_inline_nes9fiz7ro1qfzlpj

Jak widać, z wyjątkiem lipca (potwierdziło się moje “subiektywne odczucie” z wcześniejszego wpisu!) oraz czerwca, w Warszawie pada mniej niż w Irlandii, ale niemal równie często [4].

Nie udało mi się znaleźć stosownych danych dla całej Polski, ale dla Warszawy, która na powyższej mapie opadów znajduje się w raczej “suchym” obszarze, ilość dni w roku z opadami to 158 [2]. Można zgadywać, że w bardziej “mokrych” rejonach kraju ilość takich dni jest dużo wyższa i nie odstaje od tego, co dzieje się w Irlandii.

Podsumowując…

Twarde dane potwierdzają subiektywne odczucia moje i innych osób mieszkających w Irlandii, z którymi zdarzyło mi się na ten temat rozmawiać – w Irlandii pada więcej (w niektórych rejonach dużo więcej) niż w Polsce, ale nie częściej, a już na pewno nie “ciągle”. Oczywiście ciężko porównać ze sobą dwa kraje, dlatego skupiłem się na porównaniu stolic – w obu przypadkach są one raczej “suche” na tle całego kraju, więc takie porównanie wydało mi się “uczciwe”.

A od siebie dodam, że od deszczu dużo bardziej przeszkadza mi wiatr ;-)

Źródła

[1] http://www.met.ie/climate/rainfall.asp

[2] http://www.warsaw.climatemps.com/

[3] http://www.worldweatheronline.com/Dublin-weather-averages/Dublin/IE.aspx

[4] http://www.worldweatheronline.com/Warsaw-weather-averages/PL.aspx

 

Czytaj dalej