Gdzie mieszkać w Dublinie?

Często dostaję od czytelników bloga maile z pytaniem o to gdzie mieszkać w Dublinie. Gdzie jest bezpiecznie, gdzie jest dobry transport publiczny, gdzie jest blisko do takiej a nie innej okolicy (pracy, uczelni) itp. Oczywiście mieszkając w Dublinie od raptem 3 lat ciężko mi doradzać w tym temacie z pozycji autorytetu, jednak mam już trochę rozeznania w tym, które okolice są lepsze, a które gorsze, gdzie ludzie (znajomi, koledzy z pracy) mieszkają albo chcieliby mieszkać, a których miejsc unikają. Kojarzę które dzielnice pojawiają się w prasie częściej w kontekście napadów i strzelanin, doświadczyłem też już tutejszego transportu publicznego, więc staram się odpowiadać – subiektywnie, ale  najuczciwiej jak potrafię. Tym razem postanowiłem zebrać te odpowiedzi „do kupy” w postaci wpisu na blogu – zapraszam do czytania i komentowania!

Uwaga! Jak już zaznaczyłem, informacje przedstawione w tym wpisie są w dużej mierze zupełnie subiektywne, oparte o opinie własne i moich znajomych oraz trochę statystyk i faktów poddanych mojej interpretacji. Moim celem jest doradzenie w sposób „bezpieczny”, w związku z tym wolę pomylić się wskazując „dobrą” okolicę jako nie wartą zamieszkania, niż na odwrót – doradzić komuś mieszkanie w okolicy, o której wiem niewiele, a która okaże się fatalnym miejscem do życia; skupiam się na wskazywaniu miejsc „zdecydowanie dobrych” oraz „zdecydowanie złych”, a w razie wątpliwości wolę jakieś miejsce odradzić, niż fałszywie wskazać jako „dobre”. Z tego też powodu gorąco zachęcam do komentowania i wysyłania maili z uwagami do wpisu – jeśli macie inne zdanie, dajcie znać, na pewno będę chciał w przyszłości zaktualizować ten wpis, żeby był on jeszcze bardziej wartościowy i pomocny.

Kryteria

Tak jak już wspominałem, główne kryteria jakimi kierują się czytelnicy bloga pytający o miejsca do zamieszkania to:

  • bezpieczeństwo
  • „rozsądne ceny” (oczywiście na ogół „droższe” oznacza „lepsze” – bezpieczniejsze, z lepszą infrastrukturą itp., ale wiele osób szuka wariantu pośredniego, czyli względnie przyjaznej okolicy, gdzie nie trzeba wydawać 2/3 pensji na nieduże dwupokojowe mieszkanie)
  • zielona okolica, parki, tereny rekreacyjne, bliskość morza itp.
  • transport publiczny (zwykle w kontekście miejsca pracy)
  • bliskość / dostępność miejsca pracy (tutaj zwykle chodzi o „zagłębia” technologiczne / IT, takie jak Grand Canal Dock, Sandyford Industrial Estate, IFSC, East Wall itp.)

Dla przejrzystości postanowiłem podzielić ten wpis dokładnie na takie kategorie, dzięki czemu każdy będzie mógł sobie „złożyć” własną odpowiedź na swoje pytania, na podstawie tego co jest dla niego ważne, a co nie. Oczywiście nie znam Dublina na tyle, by w każdej z tych kategorii napisać coś mądrego od siebie, dlatego postaram się oprzeć na mapach, statystykach i innych weryfikowalnych źródłach, a tam, gdzie mogę dodać informacje od siebie – z własnego doświadczenia lub zasłyszane – tam to zrobię, wyraźnie to zaznaczając. Do rzeczy więc:

Bezpieczeństwo

Temat rzeka, szczególnie kiedy dyskusja przejdzie na grunt „northside vs. southside”, ale jedno jest pewne – są w Dublinie miejsce powszechnie uważane za ponadprzeciętnie niebezpieczne, a także takie, które uchodzą za dobre miejsca do życia. „Oaz spokoju” raczej jest tu niewiele, bo nawet w „prestiżowych” dzielnicach trafi się raz na jakiś czas np. napad z bronią – trudno się dziwić, nikt przestępcom podróżować nie zabrania.

Trochę Map

Spotykam czasami ludzi, którzy swoją opinię o przestępczości opierają o tę mapę:

bardzo kiepska mapa przestępczości - gdzie mieszkać w Dublinie

Niestety, choć ciekawa, mapa ta jest praktycznie bezwartościowa, bo prezentuje ilość „crime events” na kilometr kwadratowy. Dlaczego taka metryka jest nic nie warta? Przede wszystkim dlatego, że w centrum ilość osób, w tym potencjalnych przestępców i ofiar, na kilometr kwadratowy jest znacznie większa – nawet jeśli gęstość zamieszkania jest tam niższa niż gdzie indziej, to ilośc ludzi, którzy przyjeżdżają tam do pracy, na zakupy, czy pozwiedzać jest (jak na Dublin) ogromna. Po drugie – centra miast są na ogół oblegane przez turystów, którzy są „typowym” celem np. złodziei, co istotnie winduje statystyki. Podsumowując: owszem, centrum jest stosunkowo niebezpieczne, ale wg. tej mapy wszystko dookoła to raj na ziemi, co jest – w najlepszym razie – pobożnym życzeniem mieszkańców miasta.

Moim zdaniem znacznie lepszym wyznacznikiem poziomu bezpieczeństwa jest… zamożność okolicy oraz rozmiar tamtejszej „klasy średniej”. Wbrew temu co wiele osób chciałoby sądzić, istnieje bardzo silna (i dość oczywista) korelacja pomiędzy zamożnością i poziomem przestępczości w danej okolicy, więc sugeruję rzucić okiem np. na tę mapę:

klasa średnia - gdzie mieszkać w Dublinie

Choć nie jest to zapewne mapa idealnie oddająca rzeczywistość, to bardzo mocno pokrywa się ona z moimi obserwacjami, opiniami znajomych i tym co czytam w gazetach – generalnie polecam przyjrzeć się okolicom z przedziału 45% i więcej klasy średniej, ew. 30%+, jeśli sąsiaduje z okolicami „lepszymi”, to też dobry pomysł. Oczywiście nie należy ślepo wierzyć tej jednej, jedynej metryce – gdyby tak było, nie traciłbym czasu na ten wpis :-)

Trochę opinii

Przechodząc do kwestii bardziej „subiektywnych” i opinii – gdybym miał zebrać w punktach moje osobiste i zasłyszane spostrzeżenia, to wyglądałoby to mniej więcej tak:

  • północ jest generalnie bardziej niebezpieczna od południa – brzmi jak duże uogólnienie, ale potwierdzi to chyba każdy, kto mieszka w Dublinie,
  • na północy, w rozsądnej odległości od centrum, naprawdę przyjaznymi miejscami są tylko te na wschodzie: Clontarf (tu mieszkamy i bardzo polecamy), Sutton i Howth (ew. jeszcze dalej od centrum: Portmarnock, Malahide, ale trudno je zaliczać już do Dublina). Raheny też jest OK, o Killbarack słyszałem różne opinie, ale raczej źle nie jest. W skrócie – cały „pasek” terenu pomiędzy Dartem i morzem powinien być dobrym miejscem do mieszkania. Im dalej na północ od Darta, tym gorzej,
  • na południu mogę polecić Dundrum, bo mieszkałem tam parę tygodni po przeprowadzce do Irlandii, albo większość miejsc na linii Darta: Ballsbridge, Sandymount, Blackrock, Dun Laoghaire, Dalkey itd. Oczywiście wszystkie je łączy wysoka cena wynajmu,
  • jeśli nie macie co robić z pieniędzmi i zależy Wam na „prestiżu” i m.in sąsiedztwie ambasad wielu państw, polecam Dublin 4, szczególnie Donnybrook – bodaj najdroższe miejsce w Dublinie. Pamiętajcie tylko, że jeśli na Waszym podjeździe nie stoją samochody o łącznej wartości przekraczającej 0.5 mln EUR, to sąsiedzi mogą patrzyć na Was nieco podejrzliwie… ;-)
  • na północy zdecydowanie polecam omijać wszystko prócz w/w, ew. Santry jest „budżetową” opcją, którą bym mógł rozważyć – sąsiedztwo nieciekawe, ale samo Santry jest w porządku,
  • na południu im dalej na zachód od Dundrum, tym gorzej – oczywiście to uogólnienie i są wyjątki (np. Terenure to ponoć bardzo fajne miejsce, a trochę „odstaje” na zachód), ale tak jak pisałem – nie jestem w stanie opisać każdej dzielnicy z osobna, więc upraszczam; urażonych przepraszam!
  • miejsca, których absolutnie bym unikał, niezależnie o ceny, to: Ballymun, Finglas, Cabra, Crumlin, Tallaght, Ballyfermot, Clondalkin.

Mała sugestia: jeśli rozważasz jakieś konkretne miejsce, to pojedź tam w piątkowy / sobotni wieczór pospaceruj trochę.

Polecam też poszukać w Google czegoś w stylu „dublin shooting news”, „dublin drug raid” czy „dublin shooting independent” (Independent to nazwa gazety / portalu), tak na przykład – nie żartuję, sprawdzenie tej ostatniej frazy zwraca mi w pierwszych 5 wynikach wyszukiwania następujące lokalizacje strzelanin: Cabra, Lucan, Ballymun, Tallaght i Ronanstown (po sąsiedzku z Clondalkin) i Ballyfermot.

Ceny

Tutaj nie mam wiele do powiedzenia – koń jaki jest, każdy widzi; wystarczy wejśc na Daft.ie. W skrócie – południe jest droższe od północy, miejsca (w moim odczuciu) absurdalnie drogie to Dundrum, D4, Sandymount, Dalkey, Howth (i okolice, rzecz jasna) oraz okolice miejsc typowo biurowych w centrum, takie jak np. IFSC czy Grand Canal Dock. Miejsca drogie, ale warte swojej ceny to Clontarf, Sutton oraz praktycznie wszystko na południowej linii Darta z wyjątkiem wymienionych wyżej „drogich” miejsc.

Osobiście rozglądałbym się też za dzielnicami położonymi na zielonej linii Luasa, ale z własnego doświadczenia znam tylko bardzo drogie Dundrum, więc nie potrafię podać konkretnych miejsc o dobrym stosunku „jakość / cena”.

Dla lepszego zrozumienia jak prezentują się ceny, polecam rzucić okiem na mapę szynowego transportu publicznego (zapomnijcie o autobusach, z paroma wyjątkami to po prostu dramat) i cen w okolicach przystanków w jednej z kolejnych sekcji tego tekstu – warto zwrócić uwagę na dzielnice, gdzie mimo dostępu do Luasa lub Darta ceny są niskie: to bardzo mocny sygnał ostrzegawczy, bo na ogół przystanki w/w mocno podnoszą ceny w okolicy.

Generalnie jeśli szukacie 1 bedroom w „dobrej” okolicy i w przyzwoitym standardzie, to musicie się liczyć z miesięcznym wydatkiem co najmniej 1100 EUR w górę, a 1300 EUR nie powinno Was szokować; 2 bedroom to co najmniej 1500 EUR, ale raczej miejcie w zapasie jeszcze 100-200 EUR więcej.

Przyroda i rekreacja

Tutaj niestety wiem niewiele – mieszkając w Clontarf mam „pod ręką” bardzo duży, zadbany St. Anne’s Park oraz plażę na Bull Island i te miejsca szczerze polecam (gdyby nie ten wiatr na plaży, który urywa głowę przez większość roku, to byłoby tam wręcz idealnie… ;-) ).

Z innych parków, które odwiedziłem, mogę zdecydowanie polecić Marlay Park w Ballinteer. W nieco mniejszym stopniu: Phoenix Park (trochę za dużo betonu jak dla mnie – przecina go kilka ulic) oraz Santry Park (nie tak okazały jak ten w Clontarf, ale też przyjemny, z ładnym placem zabaw, co jest plusem jeśli ktoś ma dzieci). W ogrodzie botanicznym nie byłem, ale żona twierdzi, że jest bardzo rozczarowujący, w porównaniu choćby do Wrocławskiego. Tyle mojej wiedzy w temacie parków.

Osobom, które preferują morze, mogę polecić także Howth i Malahide (uwaga, wietrznie!), ale jestem pewien, że większość wybrzeża też się nada.

Żona donosi mi także, że plaża Portmarnock zasługuje na uwagę – nigdy tam nie byliśmy ale wszyscy znajomi, którzy ją odwiedzili, zachwycają się, że jest najpiękniejsza w okolicy. Patrząc na zdjęcia w Google Images jestem skłonny w to uwierzyć.

Miłośnicy wysokich gór w Dublinie raczej szczęścia nie znajdą, ale żona – miłośniczka gór w każdej postaci – twierdzi, że okolice Dundrum, Ballinteer i położone na południe od nich pagórki znane jako Dublin Mountains (i dalej: Wicklow Mountains) zdecydowanie zadowolą tych, którzy lubią czasem rekreacyjnie pospacerować w górskim terenie.

Poniżej mapka z zaznaczonymi miejscami, o których wspomniałem:

parki - gdzie mieszkać w Dublinie

W ramach ciekawostki dodam, że jedyne miejsce w Dublinie, gdzie do tej pory nas okradziono (z paru plastikowych zabawek na plaży, więc niewielka strata… ;-) ) to plaża w Baldoyle koło Sutton, czyli w okolicy uchodzącej raczej za bezpieczną – nie wyciągałbym na tej podstawie zbyt daleko idących wniosków, ale warto wiedzieć, że wszędzie trzeba uważać :-)

Transport publiczny

Bardzo ważna kwestia w kontekście odpowiedzi na pytanie: „gdzie mieszkać w Dublinie?”. O transporcie publicznym w Dublinie napisałem już dłuższy tekst, wspomniałem go też w dwóch innych, więc nie chcę się znów rozwodzić nad tym tematem, ale mam dla Was taką radę – szukajcie miejsca zamieszkania, które jest dobrze skomunikowane z Waszą pracą, albo z miejscami, gdzie potencjalnie możecie pracy w przyszłości szukać. Jeśli jesteście skazani na autobus, to sprawdźcie czy trasa linii przebiega przez zakorkowane rejony i czy autobus ma wydzielony buspas, czy stoi w korku razem ze wszystkimi. O ile w tym drugim wypadku (np. linia 130 do Clontarf) autobus jeździ całkiem sprawnie, co najwyżej może nieco utknąć w centrum, o tyle na trasach bez buspasów możecie tkwić w korku nawet godzinę lub dłużej na dystansie 5-10 kilometrów.

Jak to wygląda na mapie?

W celach poglądowych załączam mapę pokazującą trasy transportu szynowego w Dublinie wraz z cenami domów w okolicy – generalnie pod względem „komunikacji” polecam praktycznie wszystko, co jest na tej mapie, aczkolwiek jeśli bierzemy pod uwagę kwestie bezpieczeństwa, to „czerwoną lampkę” powinny zapalić Wam te miejsca, gdzie mimo transportu publicznego ceny nieruchomości są niskie – ta sytuacja to nie „okazja”, to po prostu zła okolica.

 mapa transportu szynowego a ceny - gdzie mieszkać w Dublinie

Szczególnie radzę uważać na cały zachodni odcinek czerwonej linii Luasa (domy, które gdzie indziej kosztują po 400-500 tys. EUR i więcej są tam wyceniane na 300 tys. EUR i mniej, osiągając ceny tak niskie jak 145 tys. EUR!) oraz na – mocno wyróżniające się wśród przystanków na północnym odcinku Darta – Clongriffin (tutaj tragedii nie ma, znam parę osób, które tam mieszkają, ale zdecydowanie jest to miejsce mocno poniżej „standardu” wyznaczonego przez okoliczne Clontarf, Malahide czy Howth. Nie wypowiem się na temat północnego odcinka zielonej linii Luasa – jest on dopiero w budowie (czy on przypadkiem nie ma być „biały”, a nie zielony?), więc ceny raczej jeszcze nie odzwierciedlają jeszcze 100% korzyści, jakie on przyniesie, choć na pewno ludzie sprzedający tam domy próbują „grać” już pod wzrost cen w okolicy.

Bliskość miejsca pracy

„Miejsce pracy” do rzecz bardzo względna, ale jest w Dublinie kilka miejsc, które pojawiają się w Waszych pytaniach częściej niż inne; są to: szeroko rozumiane centrum, IFSC, Grand Canal Dock (w skrócie: GCD, znany również jako „Silicon Dock” albo „Google Dock”), Sandyford Industrial Estate, East Point Business Park oraz Blanchardstown Industrial Park. Wszystkie te miejsca zaznaczyłem dla wygody na mapie:

praca - gdzie mieszkać w Dublinie

Oczywiście to jak łatwo możemy się dostać do w/w miejsc sprowadza się do jednej z dwóch rzeczy: miejsca zamieszkania oraz transportu publicznego. Pomijając oczywiste rozwiązanie pt. „miejszkaj tam gdzie pracujesz”, skupię się na transporcie publicznym. Idąc po kolei po wymienionych miejscach:

  • centrum – tutaj najsprawniejszą opcją będzie czerwony Luas (przecina całe centrum); zielony Luas będzie w porządku, jeśli pracujecie w okolicy St. Stephen’s Green, ale nie polecałbym go, jeśli macie codziennie spacerować na północ od rzeki. Przy pracy we wschodniej części centrum (bliżej IFSC) rozsądną opcją jest Dart, którego plusem jest to, że jego trasa przebiega też przed Grand Canal Dock – ot, na wypadek zmiany pracy w przyszłości ;-)
  • IFSC – podobnie jak wyżej: czerwony Luas lub Dart. Niestety, IFSC rozciąga się dość daleko na wschód, więc w przypadku Darta należy się liczyć z 10-15 min. spacerem, jeśli pracujemy przy Mayor Square albo dalej,
  • Grand Canal Dock / GCD – zdecydowanie Dart, ew. czerwony Luas, jeśli nie przeszkadza Wam 15-20 minut spaceru
  • Sandyford Industrial Estate – zielony Luas i nic więcej, niestety
  • East Point Business Park – tylko Dart, przy czym nawet wtedy czeka Was przesiadka na bus (jeździ chyba bardzo często, czeka na spóźnionych, biegnących pasażerów :-) ), który specjalnie kursuje na trasie ze stacji Darta do East Point Business Park; dodatkowo, jeśli mieszkacie w Clontarf, to prowadzi tam bardzo ładna i bezpieczna trasa rowerowa wzdłuż wybrzeża,
  • Blanchardstown Industrial Park – tutaj niestety sam nie wiem, Google podpowiada tylko autobusy, ew. pociąg plus autobus, więc nie wygląda to ciekawie – znam ludzi, dla których problem z dojazdem do Blanchardstown był jednym z głównych czynników motywujących do zmiany pracy, więc chyba coś w tym jest…

Być może zauważyliście, że nie pisałem wyżej o autobusach – powód jest prosty, z autobusami zawsze jest tak samo: „to zależy” – jeśli ma wydzielony pas, to może być OK – ja nie narzekałem dojeżdżając z Clontarf do IFSC; z kolei kolega z Santry klął co dzień, bo dojazd do centrum zajmował mu ponad godzinę, chyba że wyszedł z domu na pierwszy autobus (7:00).

Poniżej dorzucam jeszcze mapę od IDA – przedstawia ona lokalizację dublińskich (i „poddublińskich”) biur kilkudziesięciu firm technologicznych. Uwzględnia ona kilka lokalizacji, o których nie wspomniałem (np. okolice Swords czy Tallaght), ale jednocześnie traktuje centrum jako jeden wielki worek, bez rozróżniania gdzie konkretnie znajduje się dane biuro (a jak już pisałem, ma to duże znaczenie pod względem dojazdów), więc traktuję ją jako uzupełnienie tego, co wysmarowałem powyżej:

IDA map

To gdzie w końcu mieszkać w tym Dublinie?

Myślę że z powyższych punktów każdy może sobie wybrać to, co jest dla niego istotne w odpowiedzi na pytanie „gdzie mieszkać w Dublinie”, ale gdyby ktoś był ciekawy naszej subiektywnej opinii, to poniżej zamieszczam mapkę – na czerwono zaznaczyłem miejsca, gdzie na pewno byśmy nie chcieli mieszkać, na żółto te, gdzie moglibyśmy np. wynajmować jakiś czas w zamian za niższe ceny, a na zielono te, gdzie chętnie rozważylibyśmy zakup mieszkania lub domu, gdyby pieniądze nie były problemem. Białe plamy to… białe plamy – miejsca, o których nie potrafię się wypowiedzieć. Intensywność koloru wskazuje na to jak bardzo dane miejsce nam odpowiada lub nie:

dzielnice

Oczywiście, jak już pisałem wielokrotnie wcześniej – mapa jest orientacyjna: nie rysowałem jej z dokładnością do metra, a celem jej stworzenia jest zobrazowanie – z grubsza – gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej, w naszym subiektywnym mniemaniu, biorąc po uwagę wypadkową wszystkich wymienionych wyżej czynników.

I raz jeszcze proszę – piszcie, komentujcie: jestem bardzo ciekaw Waszego zdania, bo na pewno jest wiele miejsc, co do których się mylę i chętnie poznam nowe informacje z pierwszej ręki :-)

Czytaj dalej


Clontarf

Ciąg dalszy mojego “cyklu” z opiniami o różnych dzielnicach Dublina – tym razem Clontarf. Na wstępie zaznacze, że obecnie tu mieszkam, więc moja opinia może być nieco stronnicza.

Clontarf to przede wszystkim piękne, ciche, bezpieczne i spokojne miejsce. Położona nad morzem dzielnica zabudowana jest głównie domkami jednorodzinnymi i szeregówkami, ale można tu także znaleźć mini-osiedla z nieco większymi budynkami. Do dużych zalet okolicy należy śliczny St. Anne’s Park i wiele innych terenów rekreacyjnych (w tym także pola golfowe, boiska itp.).

Inny plus to niezła komunikacja miejska – z jednej strony autobus 130, który w godzinach szczytu kursuje co 10 minut i ma długie kawałki wydzielonego dla siebie pasa, więc korki mu aż tak bardzo (co nie znaczy, że wcale!) nie doskwierają, a z drugiej strony – DART.

Clontarf pełne jest też małych sklepów i lokali usługowych. Nie wiem jak wygląda to od północy, ale od południa niemal cała Clontarf Road jest usiana sklepikami, zakładami usługowymi i knajpkami. Do tego dochodzi supermarket Nolan’s, który zasługuje na osobny wpis, bo jest naprawdę świetny. 

Oczywiście nie ma miejsc idealnych – największy minus tej dzielnicy to ceny. Za równowartość niewielkiego, starszego domku lub średnich rozmiarów (ok. 45-50 m. kw.), w miarę nowego i dobrze wyposażonego mieszkania z jedną sypialnią przyjdzie nam tu zapłacić tyle, ile np. w Santry zapłacilibyśmy za nowe, świetnie urządzone mieszkanie z dwiema sypialniami. Za niewielką dopłatą pewnie dostalibyśmy tam też drugą łazienkę.

Minusy ma też położenie nad morzem – kiedy zawieje, potrafi być naprawdę zimo. Wydaje mi się też (potwierdzają to też zasłyszane opinie), że okolica nadmorska zawsze będzie chłodniejsza niż tereny nieco w głębi lądu, które od wiatru chroni teren i zabudowania miasta. Problem staje się większy, kiedy zwrócimy uwagę na fakt, że znaczna część Clontarf to starsze budynki, które o dobrej izolacji jeszcze nie słyszały. Sam mieszkam w nowym budownictwie, ale podejrzewam, że ogrzanie typowego okolicznego domu może sporo kosztować. 

Ostatni minus (wspólny chyba jednak dla całego Dublina) to korki – o ile autobus radzi sobie znośnie, o tyle dojeżdżania do pracy autem sobie nie wyobrażam. 

Tak czy inaczej, po paru tygodniach mieszkanie w tej okolicy bardzo sobie chwalę i mam nadzieję, że tak pozostanie. Jeśli szukasz ciszy i spokoju oraz ślicznej, bezpiecznej okolicy, a nieco wyższe koszty wynajmu Cię nie odstraszają, to będziesz zadowolony z wyboru Clontarf.

Czytaj dalej


Santry

Pierwszy odcinek z cyklu: “co sądzę o” w kategorii dzielnice. Zacznę od powtórzenia mojej opinii o Santry – jest ona w dużej mierze skopiowana z jednego z wcześniejszych postów, ale robię to celowo, z przyczyn wyjaśnionych wcześniej.

Najkrócej rzecz ujmując – jestem rozczarowany. Okolica ładna, zielona. Osiedle estetyczne, nowoczesne. Jest jednak kilka “ale”:

  • odległość od centrum jest dla mnie nie do zaakceptowania – jechałem tam na 19:00, w czasie mid-term break, a mimo to zajęło mi to ok. 40 minut. W drugą stronę (22:00) było o 10 minut lepiej
  • osiedle stoi po środku niczego – najbliższa knajpa to McDonald’s jakieś 1.5 kilometra dalej. Najbliższe sklepy, to centrum handlowe OMNI 2-3 kilometry od osiedla; żadnych knajp, kawiarni, ani choćby odpowiednika taniego monopolowego, albo innej “Żabki” na jego terenie
  • osiedle jest “martwe” – być może była to kwestia późnej pory, ale po okolicy snuła się garstka osób, poza tym wszędzie pusto – nic dziwnego, skoro najbardziej eksponowana część osiedla to wielki trawnik – nie ma tam ani gdzie usiąść (tzn. ja nie zauważyłem), ani gdzie wyjść z dzieckiem, żeby się pobawiło

Dodam jeszcze, że ostatnio jechałem taksówką ok. 18:30 i “wylot” z centrum na północ był bardzo, ale to bardzo zakorkowany. Taksówkarz z uśmiechem stwierdził, że “Santry wraca z pracy”.

Podsumowując: jeśli jesteś w stanie przełknąć dojazdy (lub nie pracujesz w centrum i problem Cię dotyczy w małym stopniu) i szukasz większego mieszkania w sensownej cenie, albo masz ograniczony budżet na mniejsze mieszkanie, a mimo to nie chcesz rezygnować z takich rzeczy jak ładna okolica i poczucie bezpieczeństwa, to Santry jest dobrą opcją. Jeśli masz nieco większy budżet, albo zależy Ci na sprawnym dojeździe do centrum – warto szukać gdzie indziej.

Czytaj dalej


„Co sądzę o…” – kategoria: dzielnice

Kiedy szukałem mieszkania spędziłem sporo czasu na wygrzebywaniu w internecie opinii na temat różnych dzielnic (pozwolę sobie trzymać się tego tłumaczenia, chociaż wiem, że nie jest ono do końca poprawne). Aby ułatwić innym zainteresowanym to zadanie, uznałem że napiszę parę notek na ten temat. Z założenia każda będzie dotyczyć innej dzielnicy i będzie wyłącznie moją, subiektywną opinią na jej temat. Dla ułatwienia będę je oznaczał tagami #dzielnice i #gdzie mieszkać. Pierwszy wpis jutro.

Czytaj dalej