Koszty Utrzymania w Dublinie – Raport 2017

Kontynuując coroczną tradycję, choć ze sporym opóźnieniem, w końcu udało mi się zebrać do zrobienia zestawienia ubiegłorocznych wydatków. Co roku piszę to samo tytułem wstępu, więc tym razem nie zamierzam się rozpisywać – polecam tylko przeczytać wstęp zeszłorocznego raportu, który wyjaśnia trochę terminologii i to kim jesteśmy (bo w tym kontekście należy patrzeć na nasze wydatki). Raport sprzed dwóch lat dostepny jest tutaj. Dodatkowo w tegorocznym raporcie zamieszczam wykresy porównujące wydatki z trzech ostatnich lat, z podziałem na kategorie.

Dla przyzwoitości zamieszczam poniżej bardzo skróconą wersję moich corocznych objaśnień.

Terminologia – koszty utrzymania, a pozostałe koszty

To czym są koszty utrzymania, a czym są koszty „pozostałe” pisałem już co najmniej dwa razy: w pierwszym raporcie i w jeszcze wcześniejszym wpisie, więc po dokładniejsze wyjaśnienia zapraszam tam. W największym skrócie „koszty utrzymania” to wszystkie koszty „stałe” (wynajem, media), transport, wyżywienie oraz inne w miarę częste i dość regularne wydatki (np. środki czystości). Nie mieszczą się tu jedynie koszty utrzymania dzieci (inne niż jedzenie) – oddzielam je, żeby raport był bardziej użyteczny dla osób, które dzieci nie posiadają, a także dla tych, które dzieci planują i nie wiedzą z jakimi wydatkami może się to wiązać. Inne wydatki, które nie mieszczą się w „kosztach utrzymania” to m. in. meble, elektronika, ubrania, zdrowie itp.

Ze wszystkich kategorii dwie mogą wydawać się niejasne, więc wyjaśniam: „żywność” oznacza zakupy spożywcze, natomiast „jedzenie” to np. kawa, lunche, obiady i kolacje poza domem. Zdaję sobie doskonale sprawę, że w języku polskim są one synonimami, jednak tworząc kategorie wydatków potrzebowałem dwóch prostych, jednowyrazowych nazw na rozróżnienie tych dwóch rzeczy – padło na „żywność” i „jedzenie” i tak już zostało, więc proszę o wyrozumiałość przy czytaniu ;-)

Średnie Miesięczne Wydatki

Od zeszłego roku wiele się nie zmieniło (to samo mieszkanie bez podwyżki czynszu, drugi syn urodził się w październiku, więc za bardzo nam kosztów rocznych nie zdążył podnieść ;-) ), więc wielkich różnic nie ma, ale średnie miesięczne koszty utrzymania wzrosły z 2198 EUR do 2363 EUR (+7.5%). Przypomnę jednak, że 2015 był nieco „przekłamany” (przeprowadzka do droższego mieszkania w maju i dłuższy pobyt w Polsce w pierwszej połowie roku), więc jeśli porównamy wydatki z 2016 tylko z drugą połową 2015 (średnio 2323 EUR), to różnica nie jest już tak widoczna (+1.8%).

Z podziałem na kategorie wygląda to mniej więcej tak:

  • mieszkanie: 1350 EUR (+5%)
  • prąd: 53 EUR (-16%!)
  • gaz: 49 EUR (+2%)
  • woda: 11 EUR (-15%)
  • internet: 45 EUR (+10%)
  • żywność: 547 EUR (+13%)
  • jedzenie: 94 EUR (-2%)
  • środku higieniczne i czystości: 36 EUR (-8%)
  • transport: 138 EUR (-3%)
  • telefon: 40 EUR (+0%)

Co na wykresie uwzględniającym trzy ostatnie lata prezentuje się tak:

utrzymanie miesieczne koszty

Jeśli zaś chodzi o wydatki łączne – te wyniosły 2881 EUR, co stanowi wzrost o 8% (z 2672 EUR; ), na co największy wpływ miały w/w mieszkanie oraz żywność, a w dalszej kolejności wydatki na dziecko (średnio 40 EUR miesięcznie więcej).

Spostrzeżenia

W tym roku różnice w kosztach, w porównaniu do roku ubiegłego, są stosunkowo niewielkie, więc zbyt wielu ciekawych wniosków nie mam, ale parę drobnych rzeczy się znalazło…

Stałość niektórych wydatków

Przyznam, że najbardziej zaskoczyła mnie stałość niektórych wydatków, szczególnie tych na transport – rok temu używaliśmy Leap Card i okazyjnie jeździliśmy taksówkami; w tym roku mam wykupiony Tax Saver Ticket (realnie kosztuje mnie on 75 EUR miesięcznie), żona używa Leap Carda, taksówkami jeździmy tak samo okazyjnie (choć wydawało mi się, że nieco częściej, z racji kilku wizyt u lekarza / w szpitalu), a mimo to wydatki miesięczne są praktycznie identyczne – różnią się raptem o 4 EUR.

Gaz? Rok do roku praktycznie bez zmian – nie spodziewałem się dużych różnic, bo większość roku nie grzejemy, a przez pozostałe kilka miesięcy temperaturę mamy ustawioną na ten sam poziom, ale czas i „moc” grzania nie zależy od temperatury docelowej, a od tego „ile trzeba dogrzać”, żeby tę temperaturę osiągnąć, a to z kolei mocno wiąże się z temperaturami na zewnątrz – ja wiem, że Irlandia ma dość „stabilny” klimat, ale nie sądziłem, że aż tak!

Podobnie zaskakuje mnie kategoria „jedzenie” – jak widać jesteśmy w kwestii jadania „na mieście” bardzo regularni, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy ;-)

Rzeczy do pominięcia

Z pozostałych kategorii można zignorować mieszkanie (wzrost związany z tym, że rok wcześniej do maja płaciliśmy mniejszy czynsz, a od maja większy; w 2016 cały rok płaciliśmy już ten sam, wyższy) oraz wodę (bo ta opłata znika na stałe). Telefon mamy na kartę, więc płacimy zawsze tyle samo, a to co dostajemy w pakiecie za 20 EUR od osoby starcza nam aż nadto.

Oczekiwane wzrosty

Wzrost innych wydatków nie dziwi: te na żywność będą rosnąć – syn rośnie, a z nim jego apetyt ( ;-) ), rachunki za internet rosną co roku o +/- 10% co jest typową praktyką providerów.

Zaskakujący prąd

Bardzo zdziwiło mnie, że zapłaciliśmy średnio aż o 15% mniej za prąd, ale po chwili zastanowienia stwierdzam, że ma to sens. Przede wszystkim dużo rzadziej używamy mikrofalówki – w pierwszym roku życia młodszego syna niemal non-stop coś sterylizowaliśmy (butelki, smoczki), czego teraz już nie robimy.

Po drugie – mniej więcej w połowie zeszłego roku przestaliśmy tak często piec chleb. Raz, że brakowało czasu, a dwa, że potrzebowałem trochę diety po 2015, kiedy brak snu i czasu na ruch (pierwsze dziecko, do tego kiepsko śpiące… ;-) ) dorzuciły mi parę kilo tu i tam.

Trzeci możliwy powód to wymiana większości żarówek na LEDy – nie sądzę, żeby miało to duży wpływ na mniejsze wydatki, ale pewnie parę EUR w ciagu roku zostało w kieszeni.

Gdybym miał zgadywać jak będzie to wyglądać w tym roku, to przewiduję wzrost do poziomu 65-70 EUR – z drugim dzieckiem mikrofalówka wróciła do łask, a czasu na zmywanie już praktycznie nie starcza, więc zmywarka jest włączona codziennie, a zdarza się, że i nawet dwa razy dziennie.

Wynajem poniżej ceny rynkowej

Patrząc na koszt wynajmu warto mieć na uwadze to, że w zeszłym roku byliśmy w „dwuletnim okresie ochronnym” jeśli chodzi o wysokość czynszu, a nim ten okres się skończy (maj 2017), będziemy już objęci ostatnimi zmianami ograniczającymi wzrost wysokości czynszu do 4% rocznie, co oznacza, że za rok będziemy prawdopodobnie płacić raptem 1400 EUR, podczas gdy cena „rynkowa” naszego mieszkania to w chwili obecnej 1600 – 1700 EUR (sprawdzam co jakiś czas na Daft.ie mieszkania na naszym osiedlu). Jeśli landlord nie zdecyduje się nas „wykurzyć” (nie sądzę – to duża firma posiadająca dziesiątki, jeśli nie setki domów i mieszkań w całym kraju, ale nie mogę tego wykluczyć), to znaczy, że szczęście nam dopisało i będziemy oszczędzać ok. 200-250 EUR miesięcznie – weźcie to koniecznie pod uwagę, jeśli używacie tego „raportu” rozważając przeprowadzkę do Irlandii.

Aktualizacja: szczęśliwie podwyżka nas ominęła (tj. ograniczyła się do przepisowej wysokości, a do tego wejdzie w życie dopiero od października), ale w obowiązkowym piśmie z informacją o podwyżce nasz Landlord wycenił „rynkowy” czynsz za mieszkanie takie jak nasze (musi podać taką informację na podstawie mieszkań w okolicy i o zbliżonym standardzie, żeby potwierdzić, że nowy czynsz nie odstaje drastycznie od cen rynkowych) na ok. 1700 EUR. Jeśli planujecie przyjazd i wynajem 2-bed, możecie uznać to za swój punkt wyjścia.

Możliwe „dopłaty”

Jeśli interesuje Cię posiadanie auta, dolicz do podanych kosztów co najmniej 150 EUR miesięcznie + koszt paliwa.

Jeśli palisz, policz ok. 10 – 12 EUR za paczkę.

Jeśli chcesz oglądać TV, dolicz ok. 160 EUR rocznie za TV License.

Jeśli masz dziecko, to… nie ma takiej kwoty, której nie będziesz w stanie wydać, ale przyjmij 900 – 1000 EUR miesięcznie na dziecko na przedszkole i ok. 100 – 150 EUR miesięcznie na dziecko na inne najbardziej podstawowe wydatki (pieluchy, mleko, słoiczki, chusteczki nawilżane itp.). Oczywiście nawet nie wspominam o zabawkach, ubraniach i lekarzach, bo tu tylko Wasz stan konta będzie limitem.

Kim jesteśmy

W oczywisty sposób to kim jesteśmy i jak żyjemy ma spory wpływ na nasze koszty utrzymania, dlatego mimo iż miłośnikiem internetowego ekshibicjonizmu nie jestem, parę słów o nas w ramach „objaśnienia”:

„My” to małżeństwo, jeszcze dość młode (po trzydziestce, ale od bardzo, bardzo niedawna ;-) ) oraz dwójka dzieci: dwulatek i noworodek (stan na grudzień 2016).

Reszta nie zmieniła się od zeszłego roku, więc zapraszam do sekcji o identycznym tytule w zeszłorocznym raporcie.

Podsumowując

Wiele się nie zmieniło, ale głównie za sprawą „ogranicznika” ustawowego nałożonego na ceny najmu – bez tego musielibyśmy doliczyć co miesiąc jakieś 300 EUR kosztów stałych. Poza tym Dublin jak był, tak dalej jest drogi i pozostaje mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ceny mieszkań wyhamują (szczerze? nie liczę na to za bardzo…), bo bez tego pobyt tu przestanie mieć sens ekonomiczny dla bardzo wielu osób.

Być może zainteresują Cię też…

Czy przeprowadzka do Irlandii jest łatwa?

Zarobki w branży IT w Irlandii / Dublinie.

Jak wygląda szukanie i wynajmowanie mieszkania?

Lub po prostu sprawdź zbiór najważniejszych informacji dotyczących życia w Irlandii.

13 komentarzy do “Koszty Utrzymania w Dublinie – Raport 2017

  1. Świetne i precyzyjne podsumowanie, dzięki :-).

    Oczywiście najbardziej przeraża cena wynajmu mieszkania, 1650 EUR (cena rynkowa) to już na prawdę sporo. Dla czytelników dodam małe porównanie z Cork, drugim co do wielkości miastem Irlandii. Wynajmuję w Cork mieszkanie jednopokojowe w niezłym standardzie, niedaleko centrum za 800 EUR. Obecnie za dwupokojowe trzeba zapłacić około 1000 EUR, czyli 650 EUR mniej niż w Dublinie, a to już 7800 EUR rocznie. Pensja minimalna w całym kraju jest taka sama, więc zwłaszcza osobom poszukującym swojej pierwszej pracy w Irlandii poleciłbym właśnie Cork. Dublin w teorii oferuje wyższe zarobki, ale jeśli przyjdzie Wam zarabiać pensję minimalną to Cork (czy chociażby Galway) okazać się mogą lepszym wyborem.

    Ta różnica w kosztach wynajmu ma też w sumie spore znaczenie dla osób zarabiających większe pieniądze, np. dla ekspertów z branży IT. Przy wyższych stawkach spora część dochodu objęta jest 50% podatkiem (składają się na to dochodowy i inne składki). Tak więc 7800 EUR różnicy rocznie praktycznie oznacza 15600 EUR faktycznego dochodu brutto. Innymi słowy, w Cork można zaakceptować ofertę pracy o 15000 EUR (rocznie) niższą i utrzymać ten sam standard życia.

    • Dzięki za komentarz :-)

      Owszem, praca poza Dublinem się opłaca w wielu branżach, a już na pewno w przypadku zarobków poniżej średniej krajowej, czy nawet nieco ponad – zwykle jak ludzie pytają mailowo o „proste” prace w Irlandii, to od razu odradzam Dublin, chyba że mają już tam jakieś „zaczepienie” (wtedy na start może być to łatwiejsza opcja, kosztem mniejszych oszczędności). W przypadku IT to zależy – jeśli mówimy o stanowiskach w zakresie do 60-70 tys. EUR rocznie, to myślę, że masz rację; chociaż też ofert jest dużo mniej, więc wybór mniejszy, zmiana pracy nieco trudniejsza itp. BTW. w poprzedniej firmie mieliśmy kontraktora, który co tydzień dojeżdżał do Dublina z Galway, bo na miejscu nic ciekawego nie było ;-) Oczywiśćie Cork to nie Galway, ale idea jest podobna. Natomiast na stanowiskach seniorskich i wyżej różnice są już – wedle mojej wiedzy i obserwacji – dużo większe, niż 16 tys. EUR o których piszesz. Stanowiska z ofertami za ~90 tys. EUR rocznie w Dublinie poza Dublinem kończą się na ok. 70 tys. EUR, a jeśli ktoś „idzie w dyrektory”, albo chociaż w stanowiska typu „principal engineer”, to różnica może sięgać 25-30 tys. albo więcej. Oczywiście to marginalny problem, ale warto o nim wspomnieć :-)

  2. hej :-)
    tak sie tylko zastanawiam czy Wy gdzies wychodzicie z domu?
    te wydatki ktore prezentujesz sa bardzo wysrubowane.
    550euro na 4 osoby na jedzenie? hello!!
    same pieluchy i srodki czystosci, sloiczki dla malucha to ponad 100euro na miesiac.
    starsze dziecko to min kolejne 100euro (ubrania, zabawki, leki)
    a jakies wyjscia: kino, pizza, piwo, wycieczki weekendowe, lekarz/leki?
    zyjecie w Irlandii z dziemi bez samochodu? szacun :-)
    koszty przedszkola tez zapomniales dodac a to jakies 800-1000 euro na miesiac
    plus natomiast za to ze piszesz ze placicie za wynajem mniej niz obecna srednia kra wynosi 1600-2000 euro za 2 bed
    nalezy wyraznie napisac ze koszty normalnego zycia tylko z jednym dzieckiem w przedszkolu i przyzwoitym standardem zycia a nie ciulaniem to min. 4000 euro..to wazne dla ludzi ktorzy biora wszystko doslownie co piszesz :-)

    • Hej :-)

      Dzięki za komentarz!

      Nie wychodzimy za często, bo od narodzin drugiego dziecka nie bardzo mamy kiedy, ale zdarza się to czasami ;-) Częściej zamawiamy sobie jedzenie do domu, jeśli o tego typu wydatkach mowa. Wszystkie tego typu wydatki są w kategorii „jedzenie”.

      Pozostałe wydatki, o których piszesz, nie należą do „kosztów życia” (kino, ubrania, zabawki, wyposażenie mieszkania itp.), bo to sprawa bardzo indywidualna i tylko zaciemniałaby całość podsumowania – w raportach wyraźnie zaznaczam (jest cały paragraf na ten temat!), czym są – w rozumieniu raportu – „koszty życia”, a czym nie są; cytując wpis: „Nie mieszczą się tu jedynie koszty utrzymania dzieci (inne niż jedzenie) – oddzielam je, żeby raport był bardziej użyteczny dla osób, które dzieci nie posiadają (…). Inne wydatki, które nie mieszczą się w ‚kosztach utrzymania’ to m. in. meble, elektronika, ubrania, zdrowie itp.”.

      Odnośnie żywności – kwota do której się odnosisz to kwota za 2016 rok, a drugie dziecko urodziło nam się w październiku, więc średnia jest nieco zaniżona (dotyczy głównie trzyosobowej rodziny). Patrząc na ten rok podejrzewam, że dla 4 osób wzrośnie ona do ok. 650 EUR. Pamiętaj, że nasz młodszy syn ma niecały rok – większość swojego życia (aż do okolic kwietnia) pił głównie mleko, więc wydatki na jego wyżywienie były niemal zerowe. Z ciekawości – mogę spytać ile Wy wydajecie, gdzie kupujecie żywność i jak często gotujecie? :-)

      Jak już napisałem wyżej: wydatki na dziecko inne niż żywność, którą wszyscy jemy, czyli np. mleko w proszku, pieluchy, lekarz, zabawki, ubrania, przedszkole (z którego nota-bene i tak obecnie nie korzystamy, więc w raporcie i tak by się nie znalazło) NIE SĄ one wliczane do tego zestawienia. Jest to wyraźnie zaznaczone i nie jest to przeoczeniem, tylko celowym działaniem.
      Oczywiście jeśli ktoś pisze do mnie maila z pytaniem i wspomina o dzieciach, to uwzględniam w/w koszty.

      Zaraz poprawię też wpis i dodam informację o przedszkolu do sekcji „Możliwe dopłaty”, bo uważam, że to faktycznie dobry pomysł – dzięki :-)

      Natomiast jeśli o sumaryczne wydatki chodzi, to obecnie jesteśmy na poziomie ok. 3.2 tys. EUR miesięcznie. To nie uwzględnia większych, jednorazowych wydatków typu wakacje czy nowy laptop, bo uznajemy, że one po prostu są pokrywane z oszczędności, a nie kwalifikują się do typowych „kosztów”.

      Domyślam się, że znajdzie się trochę osób, które spojrzą tylko na liczby i zacznie wyciągać wnioski, ale nic na to nie poradzę – zdecydowana większość piszących do mnie osób pyta o „minimalne” koszty życia na sensownym poziomie (czyli nie wegetacja, ale bez wydatków typu meble, bo każdy ma w tej kwestii inne potrzeby), dlatego te raporty odpowieadają na to właśnie pytanie. Uważam, że jakkolwiek koszty życia czteroosobowej rodziny mogą być ciekawą informacją, wyciągnięcie z nich sensownego wniosku przez bezdzietne małżeństwo będzie bardzo trudne. Natomiast mając „bazę” w postaci podstawowych kosztów życia dwóch dorosłych osób (plus jedzenie dla dzieci inne niż słoiczki i mleko w proszku, bo to ciężko odliczyć), zawsze można się dopytać o dodatkowe koszty – tj. np. o koszty przedszola, czy ogólnie utrzymanie dzieci. Z maili które dostaję wnioskuję, że jest to rozwiązanie, które się póki co sprawdza :-)

  3. Ok, dzieki za wyjasnienie :-)
    naprawde robisz to calkiem sensownie. moze ja nie zrozumialem
    i rzeczywiscie wczesniej nie doczytalem co wliczasz a co nie (Mea culpa) :)
    ja dodam od siebie jak o widze:
    Jedzenie jest drogie w Irlandii ale nie ma tragedii.
    800e na miesiac na 4 osobowa rodzine gdy chce sie jesc dobrze (sklepy ze zdrowa zywnoscia, soki, owoce , jogurty, itd)
    wiec lepsze sklepy plus czasem lunche na miescie dla jednej osoby
    wliczam w to koszty wyzywienia 2ki malych dzieci
    Suma sumarum wg mnie tak na szybko i po bezpiecznej stronie
    – 2 bed w dobrej dzielnicy Dublina + rachunki z pradem zimowym plus 2 komorki 2000e
    – jedzenie + chemia plus wyjscia ewentualne na miasto (rozrywka ale w wersji bardzo mini) 1000e
    – samochod jelsi stary to jakies 200e o ile jezdzi sie po miescie glownie jesli nowy na raty to blizej 500-600e
    – przedszkole dla dwojki ze snackami 1800e
    – wydatki pozostale ktore wg mnie tez wchodza w koszty zycia mimo ze nie sa stale min 200e
    czyli ze starym samochodem to min 5200e
    z nowym blizej 5500e
    wiec wg mnie zeby cos sensownego zostawalo zyjac w Dublinie i majac dwojke dzieci w wieku przedszkolnym ktore sa w przedszkolu a nie z mama/babcia trzeba miec te 6000 euro na rodzine
    gdy dzieci sa ciut starsze jest tylko afterschool wychodzi jakos o polowe taniej od przedszkola
    wiec 4500e fajnie byloby miec by zyc spokojnie, zeby cos zostawalo na wakacje i nagle wydatki wieksze
    jak np.awaria auta czy kanalowka zeba
    To generalnie nie odstaje od Waszych kosztow rzedu 3200e bez przedszkola ktore policzylem x2 jako 1800e.
    Irlandia nie jest niestety prorodzinnym krajem :-(

    moze inni czytelnicy podziela sie swoimi kosztami (brutto) wraz z podaniem miejsca zamieszkania
    mysle ze to bardzo interesujaca informacja dla wielu czytelnikow zanim tu przyjada :-)

    • Dzięki :-) Przy następnym zestawieniu postaram się jeszcze wyraźniej zaznaczyć co liczę, a czego nie, żeby uniknąć niejasności.

      I dzięki za Twoje zestawienie – wygląda „sensownie”, tzn. nawet jeśli tu i ówdzie wydajemy mniej, to myślę, że różnice mieszczą się w „stylu życia” albo „preferencjach zakupowych”. Zgadzam się, że na względnie komfortowe życie trzeba ok. 6 tys. EUR miesięcznie przy dwójce dzieci w przedszkolu, ew. ok. 4 tys. EUR (najlepiej z małym hakiem) jeśli jedna osoba zostaje z dziećmi w domu. Dublin zdecydowanie nie jest przyjazny rodzinom z dziećmi (o ile nie jesteś „tutejsza” i Twoja rodzina nie dorobiła się już na tyle, żebyś startowała z mieszkaniem albo domem na własność, ew. z niewielkim kredytem), a Child Benefit niewiele tu pomaga.

  4. nasze koszty miesieczne:
    €900 rata kredytu za dom (200k/35lat)
    €100 kredyt gotowkowy na wyposazenie domu
    €100 ubezpieczenie na zycie
    €25 ubezpieczenie domu
    €30 property tax
    €800 zakupy jedzenie, chemia itp.
    €100 paliwo
    €315 rata za nowy samochod
    €130 ubezpieczenie samochodu (€1600/rok)
    €15 tax za samochod (€180/rok)
    €600 przedszkole dla jednego dziecka part time

    czyli ponad €3000 to takie tylko podstawowe koszty, do tego oczywiscie dochodzi jeszcze jedzenie na miescie I wszystkie wieksze lub mniejsze przyjemnosci czy w naszym przepadku wypady do sklepow budowlanych I ikei, bo ciagle cos w domu robimy ;)

  5. mysle ze teraz jesli mowimy o Dublinie
    dobrej dzielnicy blisko centrum i sensownym 2 bed to ceny zaczynaja sie w okolicach 2000e.
    to jest jakas pomylka i konca podwyzek nie widac.
    jak rodziny dziecmi zyja w Dublinie????
    przeciez to przestaje miec sens…
    trzeba miec razem te 6 tys jesli dzieci sa w przedzszkolu i to nie bedzie luksusow.
    jesli nie jest sie specjalista to nie m szans na zycie na minimalnym
    standardzie nawet..to sie tyczy tak samo imigrantow jak i Irlandczykow..

    • Wydaje mi się, że tak źle jeszcze nie jest – owszem, „dolna granica cenowa” za 2-bed w sensownej dzielnicy blisko centrum (co to znaczy blisko? Dla mnie to jest do pół godziny autobusem albo 15-20 minut Dartem) potrafi już dochodzić do 2k EUR, ale jest jeszcze sporo mieszkań do znalezienia za 1700-1800 EUR, a za 1900 EUR da się znaleźć coś fajnego raczej bez większego problemu (sprawdzam właśnie Clontarf i jest tego trochę, gorzej z okolicami Blackrock i Dun Laoghaire – tam raczej zostały pojedyncze sztuki i to raczej po 1900 EUR minimalnie, ale są). To oczywiście dalej absurdalne ceny, ale myślę, że z punktu widzenia osoby rozważającej przyjazd do Dublina to dalej spora różnica, czy ma szykować „na start” 2000 EUR (plus depozyt!) czy 1700-1800 EUR na samo tylko mieszkanie.

  6. Autobus w Dublinie? :-) przeciez na pieszo mozna sie szybciej przemieszczac :-)
    blisko to ja mam na mysli do 10-15 minut rowerem do centrum ewentualnie do pol godziny z buta
    co do dzielnicy mialem na mysli D4 lub D6 dokladniej
    tam ponizej 2000 sa jakies komorki
    poza ty jaka to roznica czy 1800 czy 2000
    z 1800 z rachunkami plus ogrzewanie na zime rozlozony na caly rok bedzie 2000

    nie rozumiem tego:
    „z punktu widzenia osoby rozważającej przyjazd do Dublina to dalej spora różnica, czy ma szykować „na start” 2000 EUR (plus depozyt!) czy 1700-1800 EUR na samo tylko mieszkanie.”
    Pozdrawiam
    Tomek

    • D4 i D6 to nic dziwnego, że takie ceny i nie dziwię się, że na piechotę szybciej ;-) Ja preferuję bardziej zielone okolice, trochę dalej od centrum, ale z sensownym czasem dojazdu – o ile „południowe” fragmenty D4 bym do takich miejsc jeszcze mógł zaliczyć, o tyle D6 jest dla mnie jak centrum praktycznie. Zresztą sądząc po pytaniach jakie dostaję większość ludzi podziela moją opinię, że „blisko centrum” to kilkanaście minut, do pół godziny transportem publicznym, bo większość osób pytając o „sensowne” dzielnice podaje mniej więcej takie właśnie „widełki” czasu dojazdu. Oczywiście fajnie by było wszędzie dotrzeć na piechotę w 15 minut, ale to niestety raczej nierealnie w każdym większym mieście :-)

      Różnica taka, że to co by było za 2k z rachunkami wyjdzie 2.2k w takim razie – różnica cenowa zostanie podobna. Ja tam zawsze wolałbym wydać co miesiąc 1.8k + rachunki niż 2k + rachunki ;-)

      Odnośnie ostatniego punktu – chodzi mi o to, że duża część czytelników bloga to ludzie, którzy dopiero rozważają wyjazd do Irlandii i dla nich informacja o kosztach wynajmu musi być precyzyjna i nie przesadzona, bo bardzo mocno przekłada się ona na to ile oszczędności będą potrzebować na taki wyjazd, albo nawet na decyzję o wyjeździe, bo dla wielu osób 300 EUR miesięcznie (różnica pomiędzy mieszkaniem za 1.7k i 2k) może stanowić różnicę pomiędzy opłacalną i nieopłacalną emigracją. Dlatego o ile zgadzam się, że ceny są absurdalne, o tyle nie chcę „straszyć” ludzi informacjami o „minimum 2k blisko centrum”. Dla większości pytających 15-20, czy nawet 30 minut Dartem to dalej blisko centrum i w takim wypadku zdecydowanie da się znaleźć mieszkania w okolicach 1.6-1.7k nawet w dość „przyzwoitych” dzielnicach. Oczywiście jak ktoś pyta o mieszkania w samym centrum albo 15 minut piechotą od centrum, to minimum 2k+ jest – tak jak piszesz – smutną rzeczywistością.

  7. moze trzeba im napisac ze o ile maja zarobic ponizej 50k (singiel) a nie chca dzielic mieszkania z kims
    to wyjazd jest bez sensu od strony ekonomicznej
    oczywiscie dla pary to juz bedzie bardzo skromnie
    jesli z dziecmi to juz zupelnie bez sensu

    ja tu mam na mysi ludzi kolo 30stki i takich ktorzy chca zyc jak ludzie a nie dziadowac
    lub wrzucac kazda puszke coli do formularza w Excelu i sie stresowac
    tak to mozna jechac na studiach do pracy i odkladac co sie da
    zycie polega na czyms innym dla wielkosci z nas
    i trzeba podac wg mnie koszty po bezpiecznej stronie
    a nawet jak ktos sie nastawi na odkladanie to musi wiedziec ze bedzie to kosztem bardzo niskiego standardu zycia

    wg mnie powinno sie ludziom Irlandie odradzac bo nawet te chaty ze 2000 odbiegaja
    od standardu Europy kontynentalnej i grzyb bedzie w wiekszosci z nich plus kolosalne koszty za ogrzewanie
    bo centralnego tu nie ma plus jakies boilery przedwojenne itd.
    nie wspominajac o sluzbie zdrowia, jakosci uslug itp.

    p.s. chyba nie widziales zbyt wiele z Dublin 6 poza Tesco w Rathmines
    bo Dublin 6 jest zielony i przede wszystkim bezpieczny plus ma dobre szkoly

    tak wiec IMHO specjalista jesli ma na 1800 to bedzie mial na 2000 czynszu
    a inne „Mariolki” i tak tu nie zajrza bo swiete bedzie to co powie jej kolezanka co ja tu sciagnie
    to oczywiscie moja opinia ale mysle ze moze byc cenna dla wielu :-)

    Nalezy tez dodac (TO WAZNE) ze ktos obecnie przyjezdzajacy nie ma zadnych lokalnym referencji tylko umowe o prace w reku i musi zaplacic wiecej niz minimum bo taka tansza chate dostana ludzie z „historia lokalna” i referencjami sprawdzalnymi. Niestety…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *