10 „slangowych” zwrotów, które zaskoczą Cię w Irlandii

Przypomniały mi się ostatnio moje pierwsze dni w Irlandii i to, jak zaskakiwały mnie w codziennych rozmowach nawet proste z pozoru zwroty, których znaczenia wtedy jeszcze nie rozumiałem. Pomijając już kwestie „praktyczne” i to, że ich znajomość w dniu przyjazdu pewnie pozwoliłaby mi uniknąć kilku niezręcznych sytuacji, wszystkie one wydają mi się w taki czy inny sposób ciekawe lub zabawne, więc postanowiłem się nimi tu podzielić. Oto one:

„what’s the story”

Popularny zwrot, na ogół używane jako zamiennik „how are you”, czyli po prostu „cześć” (kiedy Irlandczyk / Brytyjczyk pyta Cię „how are you” nie interesuje go odpowiedź, więc zwyczajowo odpowiada się „not too bad, how are you”). Warto go znać, żeby nie zrobić z siebie głupka pytając rozmówcę np. o jaką historię konkretnie mu chodzi.

craic

Przetłumaczyłbym jako „zabawa”. Słowo „craic” (wym. „krak” z „a” przechodzącym w „e”) zwykle występuje w zwrotach takich jak pytanie „what’s the craic” („co u Ciebie?” / „co działo się w Twoim życiu odkąd ostatni raz się widzieliśmy?”) oraz określenie „good craic” (fajna zabawa, niezła rozrywka etc.), np. w kontekście wyjazdu na wycieczkę firmową: „it’s gonna be a good craic on the bus”, czyli: „będziemy się dobrze bawić w autokarze”.

to call over

Podejść, podskoczyć. Jeśli kolega z pracy prosi nas o pomoc, to „I’ll call over in a minute” będzie oznaczać mniej więcej tyle co: „podejdę do Ciebie za minutę” (w domyśle: „bo jestem w tej chwili zajęty”). Z mojego językowego wyczucia wynika, że zwrot ten dotyczy raczej bliskich odległości i załatwiania jakichś „szybkich spraw” („podskoczę do Ciebie po młotek za 10 minut”); W przypadku np. dłuższych odwiedzin („wpadnę do Ciebie w sobotę na kawę”) bardziej by mi pasowało „drop in”, jeśli odwiedziny są celem samym w sobie, a „drop by” jeśli dzieje się to „przy okazji” („podejdę do Ciebie po zeszyt w drodze do szkoły”).

to bounce something off someone

Poradzić się kogoś, skonsultować się. Jeśli rozwiązuję problem i chcę skonsultować jego rozwiązanie z bardziej doświadczonym kolegą z pracy, to mogę go zapytać: „Are you free? I’d like to bounce that solution off you”. Spotkałem się niedawno ze spolszczonym „odbić coś od kogoś” („mam pomysł na rozwiązanie, ale nie jestem pewien paru rzeczy – mogę to od Ciebie odbić?”), ale brzmi mi to wyjątkowo dziwnie.

come to Jesus (meeting)

To nietypowe sformułowanie jest chyba najbliższe polskiemu „wylądować na dywaniku”. Ogólnie chodzi o jakieś ważne spotkanie mające na celu omówienie istotnej kwestii, często np. złego zachowania, ale nie koniecznie – słyszałem też ten zwrot używany w kontekście spotkań, na których musiały zapaść jakieś istotne decyzje (np. dwie osoby mające odmienne zdanie na kwestię rozwiązania problemu muszą się spotkać i zdecydować którą opcję wybierają – nie wyjdą ze spotkania dopóki tego nie zrobią).

choon

Piosenka, melodia, „nutka”. Pochodzi od „tune”, tylko jest zapisane tak jakby nieco bardziej fonetycznie (Irlandczyk wymówi „tune” bardziej jak „czun” niż „tjun”). Popularny zwrot: „give me a choon” – „podaj mi tytuł piosenki” (w domyśle: bo nie mam czego słuchać i nie mam pomysłu co wybrać).

savage

Wspaniale, cudownie, rewelacyjnie. Jeśli przekazujesz komuś jakieś dobre wieści, „that’s savage” to najlepsze co możesz usłyszeć.

sound

Fajnie, w porządku. To co wyżej, ale z mniejszym „ładunkiem emocjonalnym” (jeśli przyjmiemy, że „savage” to „rewelacyjnie”, to „sound” będzie znaczyć tyle, co „fajnie”). No i chyba to jednak mniej popularne słowo niż „savage”, ale jest z nim związany całkiem zabawny „suchar”:

– Who’s the coolest guy in the hospital?
– The ultrasound guy!

(kurtyna)

grand

To słowo ma dwa popularne znaczenia: to albo tysiąc („one grand” to 1000 EUR), albo jest to kolejne pozytywne określenie, ale już bardziej „zwyczajne”, coś jak „fajnie”, czy „dobrze” („that’s grand”, „he’s grand”). Używane także np. jako „nie ma problemu”: „you’re grand”.

to go for a pint

Pójść na piwo. Typowa szklanka do piwa ma pojemność 568 ml (1 pinta imperialna, pol. półkwarta), stąd zwrot – nikt tu nie „chodzi na piwo”. Można co najwyżej „grab a beer”, ale to i tak rzadko spotykane określenie: „pint” to jedyne słuszne określenie.

Coś źle wyjaśniłem? O czymś zapomniałem? Dajcie znać! :-)

 

10 komentarzy do “10 „slangowych” zwrotów, które zaskoczą Cię w Irlandii

  1. Hmm ten sound to chyba nie jest slangowy zabardzo.
    Normalnie to bedzie godny zaufania / rozsadny, w potocznej mowie bardziej w porzadku.
    Porownanie do savage (czadowy) nie do konca trafne chyba.

    • Moim zdaniem jest to jednak zwrot „slangowy” – zwróć uwagę, że definicja słownikowa podaje takie tłumaczenia jak: „not ​broken or ​damaged; ​healthy; in good ​condition” (sklasyfikowane jako „GOOD CONDITION”), „showing good ​judgment; ​able to be ​trusted” (sklasyfikowane jako: „GOOD JUDGMENT”) oraz „complete” – w moim odczuciu jest to zupełnie inne znaczenie od tego potocznego: „he’s a sound guy” nie znaczy, że ktoś jest „w dobrym zdrowiu jak na swój wiek” (odwołując się do przykładu słownikowego: „Considering his ​age, his ​body is ​surprisingly sound.”), ale raczej, że ten ktoś jest „fajnym gościem”. Tak więc moim zdaniem jest to jednak określenie „slangowe” (czy też „potoczne”, bo mówiąc o slangu nie mam na myśli oczywiście jakiegoś slangu gangsterskiego, czy czegoś takiego ;-) ).

      Natomiast sugestia dotycząca tłumaczenia „sound” jako „w porządku” jest bardzo trafna, zaraz ją dodam to wpisu. Ogólnie zmienię tłumaczenie z „super” na „fajnie / w porządku”, bo wydaje mi się ono bardziej odpowiednie, dzięki!

      Porównanie z „savage” ma na celu jedynie pokazanie różnicy w „nacechowaniu emocjonalnym” tego słowa – „savage” jest bardzo pozytywne, podczas gdy „sound” jest w moim odczuciu po prostu pozytywne: jestem w stanie wyobrazić sobie Irlandczyka, który na wieść o zwycięstwie jego ukochanej drużyny w meczu GAA krzyknie „that’s savage!”, ale nie bardzo potrafię go sobie wyobrazić wykrzykującego „that’s sound!” ;-)

  2. Popatrz na ten slownik
    https://www.diki.pl/slownik-angielskiego?q=sound&source=opensearch

    Sound jako przymiotnik oznacza w angielskim:
    rozsądny, logiczny, solidny, godny zaufania, staranny, skrupulatny

    Kiedy znajomy Irlandczyk z polnocnych slumsow Dublina uzywa slowa sound – to w tonie rzeczowym zwiazanym z praca najczesciej. Gdy mowi Savage ma na mysli dzika imprezke, itp.
    Nigdy nie slyszalem sound jako np. okreslenie goscia ktory na imprezie wypil 10 browcow i trzymal sie na nogach ;)

    Z ta pozytywnoscia Savage to nie w 100% – jak na imprezie ktos sie schlal i wymiotowal przez balkon to slowo Savage pasuje jak ulal, czy jest to pozytywne to nie wiem :D

    • Kiedy znajomy Irlandczyk z polnocnych slumsow Dublina uzywa slowa sound – to w tonie rzeczowym zwiazanym z praca najczesciej. Gdy mowi Savage ma na mysli dzika imprezke, itp.
      Nigdy nie slyszalem sound jako np. okreslenie goscia ktory na imprezie wypil 10 browcow i trzymal sie na nogach ;)

      Ja też nie, ale słyszałem „sound” w kontekście „spoko kumpel”. Jeśli mówisz o znajomym (kumpel, nic służbowego) w ten sposób, to raczej nie masz na myśli, że jest solidny i godny zaufania – raczej fajny gość do pogadania i wypicia browara, pewnie też przy okazji solidny jako kumpel, ale to jedna z wielu jego cech, które są „sound” ;-)

      Z ta pozytywnoscia Savage to nie w 100% – jak na imprezie ktos sie schlal i wymiotowal przez balkon to slowo Savage pasuje jak ulal, czy jest to pozytywne to nie wiem :D

      To akurat 100% prawda, jedno z tłumaczeń jakie znalazłem (angielsko-angielskie) to… „very”. Czyli bardzo pozytywne, albo bardzo negatywne, ale na pewno „bardzo”. Chociaż na ogół spotykam się z tym zwrotem jako wyrazem uznania… co akurat idealnie pasuje do Twojego przykładu ;-D

  3. Od siebie dodalbym jeszcze:
    Story horse – to samo co What’s the story.

    Ale najlepszym slangowym tekstem zaslyszanym na youtube bylo:
    You don’t sweat much for a fat bird – gdzie bird bylo by ptaszyno :)

    • Bardzo słuszna uwaga, nie wiem jak to mogłem przeoczyć! „Thanks a million”, czy też „skrócona” wersja „thanks a mill”, to chyba trzecie najczęściej używane tu podziękowanie „nieformalne” (po „thanks” i „cheers”) – tak przynajmniej mi się wydaje :-)

  4. Od siebie dodam – „not so bad” – zyli odpowiedz na „how are you”. Funkcjonuje czesto zamiast „i’m fine”, czy „i’m all right”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *